Jadę pociągiem. I klasa za +9zl. Bo mogę. Idzie konduktor. 

– Niech pani założy maseczkę bo mnie pani naraża. 
Naciągam szalik na nos.
– Piję herbatę. A pan właśnie przez Wars przeszedł gdzie nikt nie ma maski, cały dzień pan tak chodzi, to się pan tam już naraził 10 razy. Nie wiem czy pan przeżyje. 
– Bilet do kontroli proszę. – zły. 
Pokazuję. 
– Ale nie tak, pod kątem. 
Powiększam mu. 
– Dalej nie widze. 
– To niech pan przysunie to urządzenie. 
Zeskanował. 
– Dowód.
– Nie mam. Mam kartę z imieniem i nazwiskiem. 
– Musi być ze zdjęciem. O Urban card pani ma. 
– Mam bez zdjęcia. 
– To co ja mam teraz zrobić, musiała mi pani powiedzieć, ze nie ma dowodu zanim wsiadła!?!!&@
– Szlam do pana ale mi pan kazał wsiąść natychmiast do pociągu!?!
– Ale pani nie może tak jechać. 
– To co pan chce zrobić? Mam wysiąść? Mam karę zapłacić? Się pan zdecyduje. 

Poszedł obrażony. 

Może gdyby nie TV, może gdyby nie bierność większości, może gdyby nie ustawa o kaftanach, może gdyby rodzina nie była do reszty spanikowana, może gdyby mnie pani nie wyprosiła ze sklepu, może gdyby taksówkarz wyluzował, może nie miałabym w dupie.